Prawdopodobnie najlepszy
portal analityczny w Polsce
poświęcony energetyce



Czy Enea wybuduje nowy blok w Połańcu?

Kategoria: Technologie i innowacje

tagi: Engie Enea Elektrownia Połaniec RDF Plan Junckera spalarnia śmieci PGE Fortum 

Za 1,3 mld zł poznańska spółka może postawić nową jednostkę opalaną śmieciami. Blok planował jeszcze poprzedni właściciel elektrowni w Połańcu, francuski Engie.

Projekt znalazł się na polskiej liście tzw. planu Junckera czyli Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych. Plany z listy mogą liczyć na preferencyjne finansowanie z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, choć nie są to dotacje, ale niskooprocentowane kredyty.

Więcej przeczytasz tutaj: Kto w Polsce skorzysta z Planu Junckera

Enea wcześniej zgłosiła dwa pomysły – elektrownię wykorzystująca zgazowanie węgla w technologii IGCC na Lubelszczyźnie oraz bliżej niesprecyzowany projekt przeróbki odpadów. Oba zostały skreślone, IGCC nie spełniał kryteriów EBI (zapewne chodzi o emisję CO2) a z przeróbki zrezygnowała sama Enea.

Zamiast nich na listę trafiła „budowa kotła na paliwo alternatywne RDF połączonego z turbiną parową bloku energetycznego w ENEA Elektrownia Połaniec. Paliwo alternatywne zmniejszy zużycie węgla oraz ponad 50% ograniczy emisję CO2” – czytamy w zaktualizowanej tabelce Ministerstwa Rozwoju z 5.06. Blok będzie miał 225 MW i kosztować ma 1,3 mld zł.

- Projekt odziedziczyliśmy po poprzednim właścicielu Połańca czyli Engie – tłumaczą nasze źródła w Enei. - Jest obecnie oceniany w resorcie rozwoju.

Jak wynika z dostępnych w internecie dokumentów, Engie jeszcze w 2015 r. planowała wybudowanie instalacji do współspalania odpadów, konkretnie tzw. RDF, czyli paliwo powstające ze śmieci. Taki projekt został wpisany do planu ochrony środowiska dla woj. świętokrzyskiego. Prawdopodobnie samodzielny blok na RDF miał być kolejnym etapem projektu, który jednak został wygaszony zanim się na dobre rozpoczął, bo centrala w Paryżu podjęła decyzję o sprzedaży Połańca. Enea po przejęciu Połańca zdecydowała się kontynuować prace.

Engie miało jednak pewną  przewagę nad Eneą - siostrzana spółka energetycznego giganta, Sita, zajmuje się śmieciami w wielu polskich miastach. Mając łatwy dostęp do odpadów, mogłaby więc wybudować instalację przeróbki śmieci na RDF.  Jak Enea zdoła sobie zapewnić dostawy paliwa – to kluczowe pytanie, bez którego trudno ocenić opłacalność całego przedsięwzięcia.

Jeżeli projekt okazałby się opłacalny, inwestycja pomogłaby Enei zdywersyfikować portfel inwestycyjny. W ciągu ostatnich dwóch lat spółka kupiła bowiem za 1,5 mld zł pakiet kontrolny kopalni węgla kamiennego "Bogdanka", przeznaczyła 300 mln zł na ratowanie Polskiej Grupy Górniczej, za 1,26 mld zł przejęła elektrownię węglową w Połańcu (i deficytowy blok na biomasę), kończy właśnie - wartą 6,5 mld zł - budowę bloku węglowego w Elektrowni Kozienice, wspólnie z Energą ma wybudować wart nie mniej nowy blok węglowy w Elektrowni Ostrołęka i rozważa - wspomnianą już - budowę bloku na zgazowany węgiel. Łącznie na "węglowe" aktywa w ciągu dekady spółka może przeznaczyć niemal 20 mld zł. To oznacza dużą ekspozycję na ryzyko związane z polityką klimatyczną. Blok na odpady pomógłby ją ograniczyć.

Zobacz też: Coraz więcej węgla w Enei

Elektrownia na śmieci byłaby nowinką w nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Wprawdzie istnieje wiele takich instalacji wytwarzających prąd, ale zawsze w skojarzeniu z ciepłem – dzięki temu poprawia się opłacalność całego przedsięwzięcia. W Polsce jest już kilka takich elektrociepłownii, ostatnio PGE oddała swoją w Rzeszowie. Dużą elektrociepłownię o mocy 200 MW wykorzystującą RDF oraz węgiel i biomasę buduje w Zabrzu fińskie Fortum.

Projekt Enei ma zostać oceniony przez EBI do końca 2017 r.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter